Przedłużenie okresu spłaty pożyczki. Czy to się opłaca?

Przedłużenie okresu spłaty pożyczki to opcja, z której pożyczkobiorcy korzystają bardzo chętnie. Nie zawsze bowiem, pomimo najszczerszych chęci, udaje się spłacić pożyczkę w terminie. Popularne chwilówki to w końcu nie więcej niż 30, 45 lub w nielicznych przypadkach 60 i 65 dni. Zyskanie na czasie ma w tym wypadku znaczenie kluczowe i w oczach wielu pożyczkobiorców jest jedynym sposobem na uniknięcie konsekwencji braku spłaty. Czy jednak takie rozwiązanie jest dla klienta korzystne? I czy może on skorzystać z innych, lepszych opcji?

Czym jest przedłużenie pożyczki?

Krótko mówiąc, jest to usługa oferowana przez firmy pożyczkowe, która polega na wykupieniu dodatkowego okresu na spłatę pożyczki. W tym wypadku polityka firm jest różna i większość z nich oferuje przedłużenie o tyle samo dni, na ile pożyczyło się pieniądze, ale niektóre dopuszczają większe zróżnicowanie, więc można samemu wybrać, czy do zebrania odpowiedniej kwoty wystarczające jest 7, 14 czy 30 dni.

Jakkolwiek, taka usługa nie będzie dostępna w każdej firmie. Czasami wynika to z tego, że konkretne instytucje po prostu spłatę pożyczki przeterminowanej wolą rozwiązać z klientem indywidualnie. Częściej jednak ma to swoją przyczynę w ustawie antylichwiarskiej z 2016 roku, która wprowadziła maksymalny, nieprzekraczalny limit opłat całkowitych za pożyczkę. W skład tych opłat wlicza się także cenę przedłużenia okresu spłaty, co w praktyce oznacza, że oferowanie takiej usługi jest równoznaczne z obniżeniem pozostałych kosztów, w tym również prowizji i oprocentowania. Jest to więc rozwiązanie nieopłacalne.

Sposobem na ominięcie zapisów ustawy jest przedłużenie okresu spłaty w formie refinansowania, które z punktu widzenia klienta nie różni się znacznie. Obie formy są płatne i obie wymagają podpisania formularza/umowy. Rożnica polega na tym, że w refinansowaniu inny jest przedmiot umowy, a także pojawia się nowa instytucja pożyczająca. Więcej o refinansowaniu, a także jego kosztach i firmach oferujących tę usługę pisaliśmy w artykule „Refinansowanie pożyczki – wszystko, co trzeba wiedzieć”.

Lepiej nie spłacać pożyczki?

Lwia część firm przyjmuje, iż takie przedłużenie powinno kosztować tyle samo, ile wynoszą opłaty za udzielenie pożyczki (również w przypadku refinansowania). W praktyce wygląda więc tak, że pożyczkobiorca ponosi po prostu podwojone koszty za taką samą kwotę pożyczki, ale dłuższy okres spłaty. Taką praktykę stosują między innymi firmy Ekassa, Łatwy Kredyt i Pożyczka Plus. Można powiedzieć, że jest to kwota spora. Pożyczając 1000 złotych i przyjmując, że nie jest to pożyczka darmowa, trzeba będzie za nią zapłacić około 250 złotych (koszty uśrednione, na takim poziomie mniej więcej zatrzymują się koszty większości firm) i drugie tyle za przedłużenie/refinansowanie. W takim wypadku, za dość udzielenie tej dość małej kwoty, pożyczkobiorca będzie musiał zapłacić połowę jej wartości.

Część klientów woli po prostu pożyczki nie przedłużać i nie spłacać do czasu, aż nie zdołają zebrać odpowiedniej ilości pieniędzy na spłatę. Takie zachowanie bazuje na przekalkulowaniu kosztów przedłużenia i kosztów niespłacania pożyczki przez pierwsze 30 dni. Okazuje, się, że ta druga opcja będzie tańsza. Jak to możliwe? Po pierwsze, w początkowym okresie niespłacania, pożyczkobiorca naraża się na odsetki karne w wysokości 14% w skali roku (co w ogólnym przeliczeniu będzie kwotą bardzo małą) oraz na opłaty za monitowanie. Te zaś w zależności od firmy będą wynosić od kilku do kilkudziesięciu złotych za jednorazowe ponaglenie. Przyjmijmy, że pożyczkobiorca trafi na firmę, której opłaty za monity znajdują się w tym niższym pułapie. Jeśli nawet w ciągu miesiąca firma pożyczkowa wyśle ich kilka, łączne opłaty dalej będą niższe niż opłata za przedłużenie/refinansowanie. Niespłacanie pożyczki będzie więc tańsze.

Czy w takim myśleniu jest logika? Trzeba przyznać, że w pewnym stopniu tak, ale stworzona na bardzo niepewnym gruncie i opierająca się na założeniu, że pożyczkobiorca będzie musiał liczyć na ogromny łut szczęścia. W rzeczywistości nigdy nie może być pewny, kiedy dana firma rozpocznie windykacyjną działalność terenową. Niektóre z tym zwlekają nawet kilka miesięcy, ale część wszczyna tę procedurę naprawdę szybko, niemalże natychmiastowo, a w takim przypadku jedna wizyta windykatora skutecznie zaprzepaści wszystkie kalkulacje pożyczkobiorcy, gdyż może ona kosztować nawet kilkaset złotych.

Przedłużenie okresu spłaty może być korzystne

Pomijając rzeczywiście dość wysokie koszty przedłużenia spłaty, pożyczkobiorca niezaprzeczalnie zyskuje czas na to, by pożyczkę efektywnie spłacić. To jego zysk wymierny i widoczny gołym okiem. Nie jest jednak jedyny i przysparza mu sporo korzyści. Korzystając z przedłużenia, pożyczkobiorca:

Priorytetem jest zawsze spłata pożyczki

Kalkulacje kosztów na własną rękę mogą się okazać zawodne. Nawet jeżeli niespłacenie pożyczki przyniesie mniejsze opłaty, to będzie to tylko tymczasowe. W dłuższej perspektywie i tak trzeba będzie ponieść konsekwencje swojego postępowania, niekiedy dotkliwe. Jeżeli nie chce korzystać się z przedłużenia okresu spłaty, to warto zastanowić się nad innymi rozwiązaniami, które również mogą okazać się korzystne: np. konsolidacją (w przypadku posiadania kilku aktywnych pożyczek) lub pożyczką oddłużeniową.