Pomnażamy oszczędności: jak zdywersyfikować swoje inwestycje?

Polacy coraz częściej chcą oszczędzać i potrafią robić to efektywnie, ale tylko niewielka część z nich gromadzi oszczędności w inny sposób niż do przysłowiowej skarpety. Niestety, boimy się inwestować i ulegamy stereotypom, że możliwe jest to tylko wtedy, kiedy posiada się dużą ilość pieniędzy. Nie jest to prawda, a inwestować bezpiecznie mogą nawet początkujący inwestorzy.

Dywersyfikacja oszczędności kluczem do powodzenia

Na nowicjuszy inwestycyjnych czeka bardzo dużo pułapek. Jedną z największych jest tak zwana gorliwość neofity, charakteryzująca się nadmiernych entuzjazmem i stawianiem wszystkiego na jedną szalę. Brak dywersyfikacji inwestycji, wynikająca z oczekiwań wysokich i szybkich zysków jest niestety błędem i tylko w bardzo rzadkich przypadkach kończy się sukcesem.

Tymczasem ulokowanie oszczędności w różnych inwestycjach nie przyniesie ogromnego majątku w krótkim czasie. Poza tym inwestowanie małych kwot to małe zyski, ale i małe ryzyko oraz niewielkie koszty pośredników lub doradców inwestycyjnych. Dywersyfikacja pozwoli na to, by w bezpieczny sposób uczyć się zasad funkcjonowania inwestycji, praw rynku i oceniania ryzyka utraty oszczędności krok po kroku – inaczej niż w przypadku zainwestowania całej kwoty w jedną rzecz bez posiadania odpowiedniej wiedzy. Warto również wspomnieć o tym, że dywersyfikacja oszczędności nie doprowadzi do tego, że inwestor nie będzie mógł się wycofać z inwestycji bez utraty wszystkich środków i poniesienia szkody.

Jak rozlokować swoje oszczędności?

Zdywersyfikowanie oszczędności warto zacząć od tego, by podzielić inwestycje na krótko- oraz długoterminowe, a także na te nieobarczone ryzykiem oraz te, które mogą się z nim wiązać.

Nowicjusze powinni w pierwszej kolejności przemyśleć ulokowanie części swoich funduszy na oprocentowanych kontach oszczędnościowych lub lokatach terminowych. Nie jest to co prawda szybki zysk, ale ma ważną (niejedyną) zaletę – pomnażanie oszczędności można zacząć, mając nawet małą sumę i co miesiąc dokładając kolejne kwoty. Ponadto nie wymaga to posiadania żadnej specjalistycznej wiedzy ani nakładów pracy, oprócz przejrzenia dostępnych na rynku ofert bankowych. W ramach okresowych promocji można trafić na nawet bardzo preferencyjne warunki. Jest to jednak rozwiązanie raczej krótkoterminowe i nieprzynoszące ogromnych zysków. Pozwala raczej na stopniowe pomnażanie oszczędności na kolejne inwestycje.

Inwestycjami długoterminowymi pozwalającymi na lokowanie niezbyt wygórowanych kwot są obligacje państwowe i fundusze inwestycyjne. Są to w miarę bezpieczne formy inwestycji – szczególnie obligacje państwa polskiego i krajów wysoko rozwiniętych. Początkowo, nie posiadając jeszcze większego obycia inwestycyjnego, warto stawiać na bardziej stabilne rozwiązania i nie inwestować w obligacje korporacyjne – te, choć przynoszą większe i szybsze zyski, wiążą się z większym ryzykiem i koniecznością sprawdzenia wiarygodności finansowej firmy, która je emituje. Są jednak dobrym wyborem na późniejszym etapie.

Początkujący inwestorzy dobrze czują się także z zakupem kruszców. Co prawda potrzebne jest na to więcej gotówki i jest to rozwiązanie raczej na lata, ale według przewidywań analityków jego wartość będzie rosła. Innym rozwiązaniem jest inwestycja… w siebie. Wydanie swoich oszczędności na kursy i szkolenia pozwoli na podniesienie kwalifikacji, a przez to zdobycie lepszej pracy, a nawet założenie własnej firmy.

Nie warto natomiast inwestować w akcje, przynajmniej na początku. Najczęściej wymaga to posiadania dużej ilości gotówki, poza tym inwestowanie w akcje wymaga nie tylko ogromnej wiedzy biznesowej, ale również i gospodarczej społecznej, a nawet politycznej. Jest to bowiem produkt podatny na zmiany gospodarcze i prawne, a przez to wymuszają ciągłą obserwację rynku i wydarzeń dziejących się na nim i poza nim.

Inwestowanie dzięki pożyczkom?

Większość doradców odradza inwestowania pieniędzy pochodzących z pożyczek lub kredytów. I rzeczywiście, nie jest to rozsądne rozwiązanie, szczególnie w przypadku, gdy dopiero zaczyna się przygodę z inwestycjami. Dlaczego? Po pierwsze dlatego, że początkowo inwestowanie nie będzie przynosić sporych zysków, szczególnie jeśli nastawimy się na inwestycje krótkoterminowe. W tym wypadku pożyczka będzie musiała być spłacana z bieżących środków. Nie ma też pewności, że zyski pokryją koszty związane z udzieleniem pożyczki. Po drugie – kwoty udzielane przez firmy pożyczkowe są co prawda wysokie, ale w stosunku do nieoczekiwanych wydatków, wakacyjnych wyjazdów lub zakupu sprzętu domowego. Kwoty rzędu kilkunastu tysięcy złotych (Wonga, Zaplo, Hapi Pożyczki, Provident) nie są wystarczające na to, by zyski zrównoważyły kwotę do spłaty, ale z drugiej strony – są zbyt wysokie, by ryzykować ich bezpowrotną utratę.

Istnieją jednak sytuacje, w których pożyczki ratalne, a nawet chwilówki mogą pomóc w inwestycji swoich oszczędności. W jaki sposób? Przydadzą się w momencie, gdy musimy zmierzyć się z nagłym wydatkiem, a nie chcemy sięgać do swojego funduszu awaryjnego lub przeznaczonego na inwestycje albo też nie chcemy wycofywać swoich inwestycji i utracić wypracowane już zyski. Poza tym pożyczka przyda się również na wspomnianą wcześniej inwestycję w siebie, podnoszenie kwalifikacji oraz rozwój własnej firmy. Nawet jeśli, nie przyniesie to gigantycznych zysków, uzbrajanie się w wiedzę i kompetencje to nigdy nie są stracone pieniądze.